Ostatnie komentarze

Czarosław
Cudowny opis, gratuluję i życzę powodzenia w dzikim stadzie. ;)
30.04.09r. - Zbiórka Konstytucyjna
Chodziło mi o nasze pyszczki i noski :)
Ja Ci dam "Pyszczkami i Noskami"...
Wojtek
fajne zdięcie ja terz mam na imię wojtek
Grzesiek
hsfgfsfvscffcfffdgdghdhdgdgdhsgsh

24.02.2010r. - Zbiórka przed-festiwalowa.

25 luty 2010 przez Czarosław

No i dochodzimy do wczorajszej zbiórki. Muszę przyznać, że bardzo miło jest czasem spędzić całą zbiórkę i śpiewać przy akompaniamencie gitary Patysia. Śpiewaliśmy “Anioły, żywioły”, “Pejzaże Harasymowiczowskie”, “Pod kątem ostrym”, “Mgłę”, “Pożegnalny Ton”, “Dziadek Statek” (coś w ten deseń), “Gaude Pociąg” (to było do przewidzenia) i wiele, wiele innych.
Poza tym rzucaliśmy pomysłami na temat kabaretu na festiwal.

Zbiórka była wyjątkowo krótka i skończyła się już o 19:30. Pożegnaliśmy się iskierką w środku a następnie powoli rozeszliśmy…

Kategoria: Kronika | Brak komentarzy »

22.02.2010r. - Dzień Myśli Braterskiej.

25 luty 2010 przez Czarosław

Tegoroczne DMB przejdzie zapewne do historii jako najbardziej (moim zdaniem) udane i widowiskowe. Odbywało się ono bowiem na lodowisku Toropol. Na początku oglądaliśmy trójkę utalentowanych łyżwiarzy prezentujących swoje układy.
Nie zabrakło tradycyjnych kartek od harcerzy dla harcerzy oraz wielu atrakcji. Mogliśmy spróbować swoich sił w hokeju, slalomie oraz układzie tanecznym. Dzików było niewiele, ale to nie znaczy, że wcale ich nie było!
Był przecież Piotrek, był Włos, był Patyś, Robert, Gosia i wielu innych, ukrytych i rozsianych po drużynach XV szczepu.

Na końcu otoczyliśmy wielki krąg ognia (świeczkowy) i odśpiewaliśmy Bratnie Słowo i pożegnaliśmy się iskierką.

Na tym możnaby już zakończyć, ale było coś jeszcze. Pod fałszywym powodem planowania zbiórki Wilków poszedłem z Piotrkiem do jego domu. Na parterze na korytarzu czekała jednak na mnie pewna niespodzianka. Nie powiem!

Kategoria: Kronika | Brak komentarzy »

17.02.2010r. - Muzyczne spotkanie w LOI.

25 luty 2010 przez Czarosław

Zbiórka z 17.02 odbyła się wyjątkowo w LOI na zaodrzu. Dziki zgromdziły się tam jednolicie umundurowane aby uczestniczyć w muzycznym spotkaniu. Z relacji obecnych tam dzików całe spotkanie było bardzo ciekawe i warte poświęcenia na nie zbiórki. :)

Kategoria: Kronika | Brak komentarzy »

12-15.02.2010r. - Zimowisko Szczepu.

25 luty 2010 przez Czarosław

Zimowisko rozpoczęło się oficjalnie 10.02.2010r. jednak Dziki przybyły na nie dopiero w piątek, 12.02. Nie wiem, czemu - nie pytajcie mnie. Mam jednak pewną teorię - powodem jest… odpoczynek po Watrze, która odbywała się zaledwie kilka dni wcześniej - niestety bez mojego udziału. Tak… po raz kolejny wędrownicy rozpalili Watrę w polskich górach.

Wracając do zimowiska. Na sobotę (dzień po przybyciu Dzików) zaplanowana była wycieczka do Złotego Stoku na zwiedzanie tamtejszej kopalni złota. Feniks i Dziki oraz jeden młody Wilk (czyt. ja) wybrały się na wędrówkę na Biskupią Kopę.
Wybraliśmy niebieski szlak, który miał być dość przyjemny. Miał, bo po pierwsze na mapie z kiosku był zupełnie inaczej zaznaczony niż w rzeczywistości, a po drugie dlatego, że w niektórych momentach śnieg sięgał kolan, lub, w przypadku osób niższych, po uda.
Sytuacja jeszcze bardziej się pogorszyła gdy na drzewach szlak był oznaczony w dwie różne strony, co spowodowało nasze rozdzielenie się. Dziki + Wilk poszli w lewo a Feniks w prawo.
Po jakimś czasie zrozumieliśmy, że nasza sytuacja jest beznadziejna, więc postanowiliśmy dojść do szlaku, którym szedł Feniks. Oni chyba postanowili to samo, co my, bo spotkaliśmy się w środku lasu pomiędzy szlakami. Szliśmy tym lasem jakieś 250m w górę brodząc w śniegu do ud (Pacyna i Adam przecierali szlaki, za nimi szedłem ja z odpadającą podeszwą prawego buta).
W końcu doszliśmy do jakiejś cywilizacji. Do szlagu pomarańczowo-niebieskiego. Ja też nigdy takiego nie widziałem. :D Znaleźliśmy szlak niebieski i poszliśmy nim. W moim odczuciu wędrówka na dziko przez las była łatwiejsza od tego szlaku. Serio. Nikt chyba nie chodził nim od roku.
Kilkadziesiąt metrów od szczytu spotkaliśmy, a raczej spotkał nas, druh Rudy, który jeszcze kilka godzin wcześniej twierdził, że albo my będziemy na szczycie pierwsi, albo dojdziemy tam równocześnie. W rzeczywistości czekał na nas dość długo aż w końcu postanowił zejść po nas.
Udało się, weszliśmy na szczyt. Chyba nikt z nas nie podejrzewał, że to będzie aż tak ciężka wędrówka. Moja podeszwa była odklejona w 2/3*. Pomiędzy nią a resztą buta było 5cm lodu i śniegu. Coś jak obcas. Nie siedzieliśmy długo na szczycie i po łyczku herbatki poszliśmy do schroniska wszamać batonika/zapiekankę/cokolwiek! i popić herbatką. W tym momencie omal nie wygadałem się (zdawałem milczka), bo gdy włączyłem telefon celem napisania SMSa moja klawiaturka odmówiła posłuszeństwa, co skończyło się zablokowaniem PINu. Prawie krzyknąłem “fcuk” ale jakoś się powstrzymałem. Na szczęście.
Zejście ze szczytu było dużo prostsze. Czerwony szlak był w dużo lepszej kondycji, zresztą w dół i tak idzie się przyjemniej. Przeszliśmy przez Jarnołtówek i jakąś małą wioskę by powrócić na główną drogę łączącą Zlate Hory z Głuchołazami. Po drodze zrobiliśmy zakupy (Feniks + Wilk składniki na spagetti, Dziki olej i sól na frytki). Może to przez zmęczenie, ale wydawało mi się wtedy, że jem najlepsze w swoim życiu spagetti. :)

Następnego dnia spakowaliśmy manatki i wyruszyliśmy w drogę powrotną do Opola.
Aha, po drodze był jeszcze apel kończący, na którym pozytywnie zamknąłem Milczka.
Warto wspomnieć jak wygadali się inni, bo na milczka zdawało 4 czy 5 osób.
Marta po wyjściu z autokaru powiedziała “Ale żal!”. Drugi był Tomek ze swoim “Ale w tej toalecie brudno”** a potem Kuba rzekł “O, kijanka!”.

Biwak zimowy XV Szczepu dobiegł końca na parkingu za Biedronką, gdzie wszyscy pożegnaliśmy się iskierką. :)

*Podeszwa odpadła mi metr od domu.
** W rzeczywistości brzmiało inaczej.

Kategoria: Kronika | Brak komentarzy »

27.01.2010r. - Zbiórka na Toropolu.

25 luty 2010 przez Czarosław

Jak się pewnie każdy z was domyśla, ta zbiórka odbyła się na naszym opolskim lodowisku Toropol. Niestety nie mogłem być na niej obecny z powodu nieobecności rodziców oraz konieczności pilnowania pieca przed zgaśnięciem i piesa* przed zdechnięciem.
Zapewne każdy dobrze się bawił, nawet osoby, które na łyżwach były po raz pierwszy. Druh Robert przygarnął ich pod swoje ogniste - jak to na Feniksa przystało - skrzydło.

*Piesa - wybaczcie mi, ale chciałem, żeby się rymowało. :)

Kategoria: Kronika | Brak komentarzy »

20.01.2010r. - BP z profilu.

25 luty 2010 przez Czarosław

Ta zbiórka miała być prowadzona przed druhnę Alę C. jednak z powodu jej choroby poprowadził ją Włos. Moim zdaniem była to najciekawsza zbiórka, na jakiej byłem.
W związku ze zbliżającym się Dniem Myśli Braterskiej dostaliśmy od Włosa ciekawe zadanie.
Mieliśmy ułożyć z rzeczy, które były dostępne w pomieszczeniu samorządu figurę, której cień da nam obraz profilu Roberta Badden-Powella. Przez pierwsze 10 minut ustawialiśmy odpowiednio książki i stoły, by cień padał bezpośrednio na białą ścianę. Potem zaczęliśmy układać w różnych wariantach przedmioty takie jak czajnik, płytka CD, rękawiczka. W końcu udało nam się odtworzyć wizerunek założyciela Scoutingu. Wyglądało to naprawdę realistycznie a zarazem widok przedmiotów ułożonych w tak ciekawą formę (rękawiczka wciśnięta w ucho od czajnika dała bardzo ciekawy efekt wąsów BP, świeczka położona na CD-ROMie okazała się być świetnym odwzorowaniem jego kapelusza) skłaniała wszystkich do (conajmniej) uśmiechu.
Oto nasza budowla:
bp2

A oto efekt po zgaszeniu światła:

BP z profilu.

Pożegnaliśmy się tradycyjną iskierką, podczas której tradycyjnie przypomniałem wszystkim o konieczności ustawienia avatara na forum. Zróbcie to w końcu. :)

Kategoria: Kronika | Brak komentarzy »

25.12.2010r. - Wymiana ciast.

25 luty 2010 przez Czarosław

W pierwszy dzień świąt spotkaliśmy się o 20 (a może to była 21?) na słynnej działce Patysia na tradycyjną poniekąd w naszym szczepie wymianę ciast. Każdy przyniósł ze sobą duży kawałek ciasta. Przy tak ogromnej frekwencji, a było nas 25 jak nie więcej, stół pokryty był w każdym calu ciastem, w niektórych miejscach nawet podwójnie. Atmosfera na wymianie była bardzo harcerska. Wszystkie ciasta były bardzo pyszne, aczkolwiek (mimo tej ogromnej ilości osób) nikt z nas około godziny 1 w nocy nie mógł już przegryźć ani kawałeczka. O 3 było nas już może 11. Śpiewaliśmy piosenki w akompaniamencie (nie jestem tego do końca pewny) druha Karola.
Do 5 już wszyscy polegli i zaczęliśmy kimać, by już o 6 (cóż za barbarzyńska pora!) wstać i rozejść się do swoich domów.

Kategoria: Kronika | Brak komentarzy »

16.12.2009r. - Zbiórka filmowa.

25 luty 2010 przez Czarosław

Zbiórka z szesnastego grudnia odbyła się w domu Roberta M. Każdy przyniósł ze sobą trochę ciućków, chrupek i picia. Powód był prosty: poprosił nas o to sam Robert. A nie musiałby prosić, gdybyśmy nie robili na zbiórce tego, co robiliśmy.
Tak czy owak, na zbiórce oglądaliśmy bardzo ciekawy film pt. “Czekając na Joe”. Opowiadał on o dwójce alpinistów próbujących zdobyć niezdobytą dotąd ścianę jednego ze szczytów Andów. W dolinie zostawiają swój ekwipunek z niejakim Joe, który za kilka dolarów godzi się go przypilnować. Udaje im się zdobyć szczyt góry, jednak podczas schodzenia z niej dochodzi do poważnego wypadku. Jeden z alpinistów wchodzi na lodowy nawis, który łamie się pod jego ciężarem. Spadła na niego tragedia - złamanie nogi w tak wysokich górach praktycznie równało się ze śmiercią. Drugi alpinista nie opuszcza go jednak. Zdesperowani starają się za wszelką cenę zejść jak najszybciej ze szczytu. Zdrowy wspinacz spuszcza kontuzjowanego na linie, ale w pewnym momencie pojawia się kolejny problem. Alpinista ze złamaniem zwisa na za krótkiej linie 15m nad ziemią. Nie wiedząc, co się dzieje, drugi alpinista odcina linę myśląc, że ten pierwszy już nie żyje. Jednak twardy wspinacz przeżył także to i wylądował w jamie lodowcu. Dalsza część filmu pokazywała wysiłki obu panów schodzących z góry.
Niestety nie udało nam się w pełni wykorzystać potęgi płaskiego kineskopu, ponieważ część z nas musiała udać się na Wigilię Szlachetnej Paczki, w tym także druh Robert.

Kategoria: Kronika | Brak komentarzy »

25.11.2009r. - Uczymy się uczyć.

25 listopad 2009 przez Czarosław

Tak jak w tytule, na dzisiejszej zbiórce uczyliśmy się uczyć :D . Oznacza to, ni mniej, ni więcej, że poznawaliśmy techniki umożliwiające doskonalenie swych umiejętności. Zbiórkę rozpoczęliśmy od stosunkowo prostego ćwiczenia sprawdzającego naszą pamięć. Dostaliśmy 3 minuty, by nauczyć się ciągu wyrazów. Kolejno były to słowa: świeczka, łabędź, jabłko, krzesło, hak, baran, kosa, bałwan, balon, rycerz. Razem 10 nic nie znaczących słów. Matematycy (i nie tylko) pomyślą “na pewno jest jakiś algorytm, żeby je zapamiętać” - i będą mieli rację! Otóż wystarczy te rzeczy narysować. A gdy już to zrobimy, porównać obrazki z liczbami arabskimi. I tak: świeczka - 1, łabędź - 2, jabłko - 3 (w tym przypadku trzeba narysować odbłysk światła :) ), krzesło - 4 itd.
W ten sposób można nauczyć się zapamiętywać nieskończenie długie ciągi wyrazów (no, może skończenie długie, bo nigdy nie nauczylibyśmy się nieskończoności…).
Potem rozmawialiśmy trochę o sposobach, za pomocą których uczymy się na co dzień. Padło wiele odpowiedzi (m.in. “nie uczyć się”, “słuchać na lekcji”, “śpiewać to, czego się uczymy”).
Włos powiedział nam kilka swoich sekretów dot. nauki, a jako, że są sekretami, nie mogę ich tu wyjawić. Drużynowy pokazał nam, jak tworzy się “mapę myśli”, ot na przykładzie tematu poprzedniej zbiórki, jakim była “Struktura ZHP i funkcje”. Powstało kilka takich mapek, a każda kolejna była bardziej pokreślona i skomplikowana od poprzedniej (zakładając, że pierwsza była dh. Gosi, a ostatnia moja :/).
Potem przeszliśmy do kwestii, jaką jest usprawnienie pracy mózgu podczas nauki.
Oczywiście mózg pracuje najlepiej, gdy aktywne są obie półkule. Warto więc włączyć muzykę podczas nauki, gdyż stymuluje ona zarówno prawą, jak i lewą stronę naszego mózgu.
Poziom stresu także jest ważny, ale nie może on być zbyt duży. Kolejną sprawą jest czas, w którym się uczymy. Niektórzy ludzie wolą uczyć się rano, inni po południu, jeszcze inni późnym wieczorem. Tych ostatnich nazywamy sowami - tacy ludzie są najbardziej aktywni po zmroku.
Dowiedzieliśmy się także, że dobrym sposobem na stymulację mózgu jest żonglowanie. :)
Drużynowy ustawi nas w szeregu i pokazał bardzo proste ćwiczenie z żonglowaniem.
Nie wychodziło nam to zbyt dobrze, więc Robert, Grześ i wspomniany już wielokrotnie dh. drużynowy urządzili nam niewielki pokaz żonglowania.
Następną częścią zbiórki była analiza Metod Usprawniania Sposobu Uczenia Się (to oczywiście parafraza) według pewnego naukowca o niemiecko brzmiącym nazwisku, którego nie przytoczę… bo zapomniałem. I tym akcentem zakończyliśmy i zbiórkę, i kolejny post. Czuwaj!

Kategoria: Kronika | Brak komentarzy »

18.11.2009r. - Struktura ZHP, funkcje…

22 listopad 2009 przez Czarosław

Na środowej zbiórce było nas mało. Mówiąc “nas” mam na myśli całą drużynę, gdyż przybyło dzików zaledwie ośmioro. Z drugiej strony patrząc… w końcu było więcej chłopaków od dziewczyn. :) Kończąc to bezsensowne zdanie, zakończone w dodatku emotikonką, zakończę także pierwszy akapit tego postu. O, po tej kropce.

Na zbiórce rozmawialiśmy głównie o strukturze ZHP i funkcjach w naszym Związku. Na początku Gosia podzieliła nas na dwie grupy (Jaś, Robert, Ja vs. Dawid, Grześ, Patyś), w których następnie pracowaliśmy przez całą zbiórkę. Dostaliśmy wytyczne dotyczące pierwszego powierzonego nam zadania, a następnie biegiem/truchtem/lotem_koszącym* ruszyliśmy szukać 36-ciu kartek ukrytych w LO6. Po upływie regulaminowego czasu, odmierzanego skwapliwie przez naszego drużynowego Włosa, wróciliśmy do klasy z garściami pełnymi nazw i opisów “organów” działających w ZHP. Następnie przyporządkowaliśmy karteczki do prostokątów narysowanych flamastrem na szarym papierze**.
W międzyczasie opuścił nas dh. Jaś, na jego miejsce przyszła Ula.
Po tej części zbiórki przyszła pora na tę trudniejszą. Dostaliśmy zadanie, by ułożyć domino (sznur + nazwa funkcji). Niestety, nie szło nam zbyt dobrze, a że czasu mało, to zrezygnowaliśmy z układania pełnego koła, tak dla uproszczenia.
Następnie wszyscy - z wyjątkiem Dawida i mnie - zasłonili sobie oczy, a ich sznury zostały podmienione na sznury różnych funkcyjnych (od Przewodniczącego Związku Drużyn po Kogoś_Z_GK). Musieliśmy ich ustawić w kolejności “od najwyższej funkcji do najniższej”. Po tej ciężkiej batalii zakończyliśmy zbiórkę.

*Niepotrzebne skreślić.
**Czemu nazywamy go szarym, skoro jest BRĄZOWY?!

Kategoria: Kronika | Brak komentarzy »

« Poprzednie