Harmonorgam obozowy
29 maj 2007 przez trójkąt
Kategoria: Dokumenty | Brak komentarzy »

Oto Dzikowa Karta Obozowa.
Do kiedy?? - do jak najszybciej. A dokładnie do 22 maja.
Część z was już dostała karty, część jedzie z drużynami, ten kto pozostał niech zasysa.
Przy drukowaniu pamiętajcie, że ma to być jedna kartka A4 w orientacji poziomej, zadrukowana z dwóch stron, składana na pół.
Razem z kartą przyjmuję 50,- zadatku. Potocznie zwanego “bezzwrotną zaliczką”. Po tym pozostanie wam jeszcze tylko 200,-.
Jeśli nie macie pieniążków na 22 - ostatni możliwy termin wpłaty 50,- 29 maja.
Do kiedy całość - wkrótce.
Kategoria: Dokumenty | Brak komentarzy »
„…my przynajmniej jedziemy…”
Plan był jasny-jedziemy bez facetów (po co nosić drewno do lasu…), zwiedzamy zamek w Malborku i koniecznie ma być morze. Zrealizowany w 100%.
Etap pierwszy-pociąg się spóźnił. Nie ma kłopotów-nie ma potem zabawy. Start zaplanowałyśmy na 23:19. Jednak w niektórych dzielnicach internet jest aktualizowany nieco rzadziej, więc o 23:00 okazało się, że wyruszymy o 1:37. W środę krótko po południu krążyłyśmy już uliczkami Malborka polując na placki (tudzież „bolce” lub „icki”-wyrazy równoznaczne ze słowem „placek”).
Etap drugi-malborczny. Na miejscu, w naszej malborcznej bazie, czekała już na nas babcia Buni, która uprzedzona o naszych nowych nawykach żywieniowych stanęła na wysokości zadania. Raczyłyśmy się zatem dietetycznym rosołem z kury z dietetycznym makaronem, dietetycznym kotletem z dietetycznymi ziemniakami i dietetyczną sałatką oraz dietetycznymi waflami z dietetycznym karmelem. Potem czas na rozpoznanie. Miasto zdecydowanie ma swój STYL. Można by nawet rzec „Styl Malbork”. Dużo placków i dużo lodów włoskich. Ale kluczowy był czwartek, gdy zwiedzałyśmy zamek. Niesamowita budowla, niesamowita aura. Wyczuwalna wszędzie obecność ducha Wielkiego Mistrza Ulricha von Jungingena….tyle emocji….
Etap trzeci-dalej na północ. Miała być Krynica Morska, a był Gdańsk. I dobrze.
Etap czwarty-prawie jak Riviera, czyli woda ma 4 stopnie w Zatoce. Nieograniczona możliwość chłonięcia szumu fal. Spacer po 22 z Gdańska do Jelitkowa. Nocleg w zupełnie przypadkowym ogrodzie i katharsis, czy coś w ten deseń.
Rano jedyna myśl jaka tłukła się po głowach to zbliżające się otwarcie sezonu plażowego. „Przecież nie po to się jedzie nad morze, żeby patrzeć”, powiedziała Bu. Fiona szybko padła plackiem na plaży i wypatrując spacerujące placki opaliła się dość nietypowo-na dłoniach i twarzy miała wyraźne placki. A woda nęciła i nęciła, więc ja i Bunia skusiłyśmy sie na kąpiele w morzu, które łącznie trwały 5 minut. Popołudnie upłynęło na przemierzaniu Sopotu, wieczór-w Gdańskich punktach gastronomicznych.
Etap piąty-raj szumofila, czyli noc w pociągu.
Tyle ode mnie.
![]() |
| Morze 2-5 maja 2oo7 |
![]() |
| G |
Kategoria: Kronika | Komentarzy: 3 »
Jak zapewne większości wiadomo [albo i nie..
], 23 kwietnia to dzień patrona skautów, czyli św. Jerzego. W związku z tym Fasolcia wraz z Madzią R. zaprosiły Dzikich wędrowników do wzięcia udziału w obchodach Dnia św. Jerzego, które odbyły się 24 kwietnia..
Czekam na relacje dla tych co nie byli i dla potomności..:)
Kategoria: Kronika | Komentarzy: 3 »