Czyli zbiórka o wszystkich aktualnych sprawach i AOBach
Spraw do poruszenia było wiele. Między innymi rozmawialiśmy o naszych postępach w Szlachetnej Paczce, organizowaniu Wyzwania, przede wszystkim Wyprawie na Koniec Świata, BŚP, Wigilii i innych Rozmowy były owocne i doszliśmy do wielu konstruktywnych (zresztą jak zawsze) wniosków
W przerwie między dyskusjami zajęliśmy się stworzeniem z nas Róży Wiatrów. W konsekwencji wielu prób i starań udalo nam się ją utworzyć za ostatnim podejściem, jakie miało być tego dnia, a było naprawdę ciężko.
Dzisiejsza zbiórka, prowadzona przez Włosa, była na temat najważniejszych bohaterów ZHP. Każdy z Dzików był na nią przygotowany, gdyż już tydzien wcześniej dostał zadanie, zdobycia wiedzy na temat jednego z nich. Na początku były “prawie-kalambury”, gdzie odgadywaliśmy swoje postacie. Małkowski, Grzesiak, Kaminiśnki - to tylko kilku, których musieliśmy sobie nawzajem przedstawić. Po świetnej zabawie i skonsumowaniu zwycięskich cukierasów, rozpaliliśmy świeczkowisko, przy którym długo wspominaliśmy naszych bohaterów i zastanwialiśmy się nad tym, jakby wyglądał nasz Związek bez nich. Myślę, że ta zbiórka pozostawiła w pamięci każdemu z nas wiele cennych informacji i ciekawostek oraz na pewno dała nam wiele do myślenia.
Długi weekend, 7-11 listopada, większość Dzików spędziła w Krakowie na piętnastym już zlocie Wędrowników i Harcerzy Akademików “Diablak” zorganizowanym przez Krakowski Krąg Akademicki o tej samej nazwie. Jest to niemal kultowy zjazd, na którym można poznać wielu ciekawych ludzi z prawie całej południowej Polski.
Impreza była przygotowana z rozmachem. Zakwaterowano nas w polskim forcie „ Luneta warszawska” położonym 15min. marszu od dworca głównego i nieco ponad 20min. od Wawelu. Warunki były nieco spartańskie, ale w końcu jesteśmy harcerzami. Wokół fortu roztaczał się magiczny wręcz klimat, który pozwalał zapomnieć nam o wszystkich niedogodnościach.
W piątek, pierwszego wieczoru, tuż po przybyciu wyświetlano filmy autorskie opowiadające o legendach związanych z miejscami, z których przyjechali uczestnicy. Dziki przedstawiły swą przerażającą opowieść o Panu Łosiowa, do zwyczajów którego należało polowanie na służbę. Animacja spotkała się z gromkimi brawami zaskoczonych widzów.
Następnego dnia w planach były wędrówki. Organizatorzy proponowali sześć tras, m.in. Tatry lub Pieniny, także każdy mógł znaleźć coś dla siebie. Nasza drużyna wybrała tyrolkę i skałki. Później dołączyliśmy do grupy zwiedzającej Kazimierz- żydowską dzielnicę Krakowa. Pani przewodnik opowiedziała wiele ciekawych historii i anegdot związanych z judaizmem oraz zaprowadziła nas do jednej z siedmiu krakowskich bazylik katolickich. Po kolacji wędrownicy opowiadali o swoich wspaniałych wakacjach, m.in. Rudy przedstawił prezentacje o wyprawie do Tadżykistanu i zdobyciu dwóch szczytów: Piku Korżeniewskiego i Piku Komunizmu. Mieliśmy również okazję posłuchać o kulturze japońskiej, gruzińskiej itd.
W niedzielę odbyły się różnego rodzaju warsztaty. Podczas trzech bloków programowych uczestnicy mogli nauczyć się posługiwać mieczem, strzelać z łuku, poznać kroki średniowiecznych tańców etc. Część naszej drużyny postanowiła zużytkować nadmiar energii grając w paintball. Inni skorzystali z warsztatów fotograficznych i plastycznych.
Pod wieczór mała runda w słonia i pająka dla rozluźnienia. Chętni poszli do kościoła, a w ramach zakończenia dnia wybraliśmy się do kina na film pt. “Rysa”.
Czwarty dzień był zdaniem większości najciekawszy gdyż odbyła się siedmiogodzinna gra rozgrywająca się na terenie miasta. Przeprowadzona została znakomicie!
Uczestnicy, którzy wcielili się w role najeżdżających Turków i broniących się przed nimi Polaków bawili się doskonale. Zadaniem Dzików była oczywiście obrona Ojczyzny!
Podzielono nas na 12 drużyn. Poprzez walkę z wrogiem oraz różne wyzwania musieliśmy zdobyć 22 punkty. Gra wymagała przemieszczania się po całym Krakowie i zakończyła się przegraną Polski. Nikt jednak nie smucił się długo tym faktem gdyż zabawa była przednia.
Wieczorem nadszedł czas na turniej gry w słonia i pająka. Dzień pożegnaliśmy kilkugodzinną sesją w „ Catan”.
Z okazji Święta Odzyskania Niepodległości planowano zorganizować obchody na Krakowskim placu lecz okazało się, że w Krakowie pozostali tylko członkowie „Diablaka” i nasz patrol. Pozostali uczestnicy zlotu wyjechali do domu.
Poza tym trzeba zauważyć, że dzień ten został słabo zaplanowany więc wolny czas poświęciliśmy na zwiedzanie Krakowa.Z racji, iż były to urodziny Kuby postanowiliśmy zjeść obiad w jego ukochanym „ Da Grasso”. Oczywiście żeby nie spóźnić się na pociąg drogę z pizzerii na dworzec pokonaliśmy biegiem.
Reasumując, uważam zlot za bardzo udany bowiem wszelkie niedociągnięcia organizacyjne zrekompensował atrakcyjny program i interesujące towarzystwo. Jestem pewien, że żaden z uczestników nie żałuje ani wydanych pieniędzy ani spędzonego tam czasu.,
Dnia 5 listopada 2008r. odbyła się zbiórka 9 DW Dziki w PLO nr 6, której głównym tematem był wyjazd naszej drużyny na obóz wędrowny w tym roku - “Wyprawa na koniec świata” (na Nordkapp). Każdy z nas na początku zbiórki wybrał najważniejsze cele, dla których tam jedzie. Okazało się, że jedziemy tam aby m.in.:
-pokonać bariery i pokazać, że się da;
-promować aktywność wśród młodych ludzi;
-promować Polskę i Opolszczyznę;
-integrować się z innymi skautami;
-przeżyć przygodę swojego życia.
Celi jest znacznie więcej, jednak wybraliśmy, te które są dla nas najważniejsze.
Później planowaliśmy i tworzyliśmy harmonogram przygotowań do wyjazdu w grupach odpowiedzialnych za koknretne rzeczy (finanse, promocja, program i transport). Po okresie wzmożonego “móżdzenia” przedstawiliśmy i dopracowaliśmy wszystkie terminy oraz ustaliliśmy najważniejsze zadania do zrealizowania w przeciągu najbliższych 2 tygodni. Pod koniec zbiórki dh. Piotrek przedstawił wszystkie akutalności dotyczące akcji “Szlachetna paczka”, w której nasza drużyna bierze udział.
Tego dnia jak co roku wybraliśmy się całą drużyną na cmentarz w dzielnicy Opole-półwieś aby odwiedzić groby zmarłych instruktorów z naszego hufca. Chcieliśmy przez to wyrazić nasz szacunek dla nich i tego co dla nas zrobili, a także przy okazji czegoś się o nich dowiedzieć.
Wszyscy razem spotkaliśmy się na miejscu około godziny 20.15, kupiliśmy znicze po czy grupą około 12 osobową poszliśmy w stronę cmentarza. Naszym celem były groby konkretnych osób, które chcieliśmy odwiedzić. I tak na początku odwiedziliśmy groby instruktorów w starej części cmentarza na każdym z nich zapaliliśmy zielony znicz z naklejoną lilijką. Ta część cmentarza zajęła nam mniej więcej półtorej –godziny, a w między czasie dołączyła do nas Niczka. Następnie przeszliśmy do nowej części cmentarza gdzie odwiedziliśmy już znacznie mniej grobów. W ostatniej części naszego spotkania mieliśmy odwiedzić bardzo starą część cmentarza w celu zadbania o część zapomnianych grobów. W rzeczywistości natomiast udaliśmy się na przygotowane wcześniej przez Jasia miejsce ogniskowe, które znajdowało się niedaleko cmentarza na środku torów kolejowych. Na tym ognisku po krótkiej gawędzie złożył przyrzecznie harcerskie Piotrek, a po wszystkich gratulacjach otrzymał w prezencie od Jarka lampion który udało nam się wypuścić na chwile w powietrze. Tym bardzo ważnym dla nas wszystkich i pozytywnym akcentem zakończyliśmy ten dzień.