17.12.2008r. Zbiórka karna: ekonomiczno-przedsiębiorczo-manipulacyjno-monetarna
18 grudzień 2008 przez Kuba
i jak to dh Piotr powiedział, pierwsza bezsensowna zbiórka w historii ZHP.
Godzina 3:15.
6-osobowy patrol dzików opuszczą główną kwaterę domu Grześka, gdzie przez osatnie godziny świętował 18-tke Roberta grajać w Heroesa lub śpiąc.
Wszyscy udają się żwawym krokiem pod oddział Narodowego Banku Polskiego w Opolu, gdzie miała się odbyć dzisiejsza żydowska zbiórka. Plan był taki: zajmujemy pierwsze miejsce w kolejce, czekamy do… 8 rano aż nam bank otwarzą i kupujemy super ekstra 10zł za 106zł i tak zarabiamy
proste i oczywsite ![]()
Musieliśmy przyjść tam tak wcześnie, żeby jako najwięksi wyjadacze oczywiście być pierwsi w kolejce, a że nie wiedzieliśmy o której przyjdą następni to przyszliśmy o 3. Udało się, pierwszy dziadek przyszedł dopiero o 4:15, a pierwsi normalni ludzie zaczęli się zjawiać po 5:30.
Już od pólnocy Patyś przeprowadzał skomplikowaną akcję ratowania świata. Polegała ona na pokonywaniu wszystkiego, co spotka na drodze w grze Wiedźmin na komórce Włosa. Niestety, pokonując 957 666 potworów nie udało mu się uratować świata, gdyż padła bateria w komórce. Wtedy też się zaczął dramat jego i wszystkich, a była to godzina 3:40, dnia trzeciego. Wtedy Pan stworzył skrajną głupotę i powiedział: “To na pewno nie będzie dobre”. I obdarzył nią 6 wybrańców.
Stojąc pod NBP, 3 z nas poszła po cole, a reszta była świadkiem jak w mgnieniu oka pod NBP ustawiła się ogromna kolejka ludzi:
Ku naszemu zdziwieniu okazało się, że to był tylko Flash Mob jednego z opolskich stowarzyszeń. I znowu zostaliśmy sami…
Następne godziny przebiegały jakoś sprawniej. Stojąc na dworze i marznąc pod pałatkami dostawaliśmy różnego rodzaju nadprzyrodzynych mocy - grzany. Wtedy też po godzinie 4, ja, Kuba, zwany Lachonem, przyznałem się, że utkałem tą szytą grubymi nićmi intrygę. Wyszło na jaw, że zebrałem w tym miejscu 5 dzieci spragnionej troski i przyznałem się, że właśnie im robiłem karną zbiórkę za nieposłuszeństwo. Na zbiórce wszyscy nauczyli się na własnych skórach jak sprawnie manipulować grupą ludzi, tak żeby nie spali całą noc i siedzieli pod NBP od 3 do 8 nad ranem.
Z tym newsem liczba zdań skierowanych w moim kierunku znacznie się zwiększyła.
Ktoś obliczył, że prawdopodobieństwo tego [P(A)], że ktoś z pozostałej piątki powie zaraz: “nienawidzę Cię” lub “zabierzcie stąd Lachona” jest odwrotne do prawdopodobieństwa tego [P(B)], że w danej chwili znowu skończy się świat. P(A)=0.99999(9) P(B)=.0000000000(0)1.
Później było dużo zamuły i niecierpliwienia się oraz oczekiwania godziny 6:30. Wtedy to własnie miała zostać otworzona, cudowna, ostatnia kawa przygotowaną przez mamę Kuby.
6:30
Nastąpiło ogromne podniecenie. Sięgnąłem po termos. Wszyscy uradowani, obudzili się na moment z nutką szczęścia na twarzach.
Otworzyłem termos, nalewam, ręcę mi się trzęsa i wylewam więcej niż nalewam, ale to nic, bo jest przecież kawa.
Pijemy…
Fuj to!
Po wypiciu przez każdego jednego kielona kawy i kiedy wszyscy odzyskali czucie smaku w ustach stwierdziliśmy jednogłośnie, że moja mama chciała mnie otruć. Kawa była conajmniej niesmaczna i przyczyniła się, że godzinę później część osób miało “małe” niestrawności.
Ale nikt nie zwaracał uwagi na kosmos w brzuchach! Bo zaraz mieliśmy uzyskać nasze monety! Za nami 30 osób, a my pierwsi
jednak wtedy od 7:45 nastąpiło najdłuższe 15 minut w naszym życiu, kiedy wyziębli, zdenerwowani, wkurzeni, z rozwalonymi mózgami i układami pokarmowymi nie mogliśmy się doczekać na otwarcie. W końcu się stało. I udało się ![]()
Rozstaliśmy się w radości i podziwiająć tą piękną monetę:

Poszliśmy do szkół, niektórzy, szczęściarze, do domów. Potem mało kto wie co się działo. Podobno wieczorem byliśmy na wigilii wolontariuszy Szlachetnej Paczki, a potem podobno podsumowywaliśmy w większym dzikim gronie miniony rok. Ale o to, to już chyba trzeba kogoś innego zapytać…
Kategoria: Kronika | Komentarzy: 1 »

Załapaliśmy się na koncert orkiestry Politechniki i Elektryka i wafelkowo-paluszkowo-sokową wyżerkę. Przy okazji, wszyscy współorganizatorzy tegorocznej Paczki (czyli my też) po koncercie mięli małe zebranie w sali wykładowej. Ustaliliśmy na nim kilka ważnych i mniej ważnych rzeczy, które w zasadzie były oczywsite. Spotkaliśmy również na miejscu Wojtka “Kiepa” U., który nam zapraponował, abyśmy użyczli mu swoje ręcę. Potrzebował ich do stworzenia fotografii na plakat naszego hufca, który będzie reklamował BŚP. Przy okazji, udało nam się sprawdzić, że czujniki dymu na politechnice nie reagują na dym ze świeczek