Ostatnie komentarze

Czarosław
Cudowny opis, gratuluję i życzę powodzenia w dzikim stadzie. ;)
30.04.09r. - Zbiórka Konstytucyjna
Chodziło mi o nasze pyszczki i noski :)
Ja Ci dam "Pyszczkami i Noskami"...
Wojtek
fajne zdięcie ja terz mam na imię wojtek
Grzesiek
hsfgfsfvscffcfffdgdghdhdgdgdhsgsh

30.04.09r. - Zbiórka Konstytucyjna

30 kwiecień 2009 przez Kuba

W dniu każdej drużyny wędrowniczej nadchodzi taki dzień, że jest okazja pobawienia się demokracją i z demokracją. I tak też było dzisiaj. Spotkaliśmy się wszyscy punktualnie na zielonym moście o godzinie 20:00, aby udać się na Watrę Konstytucyjną. Niestety, musieliśmy zrezygnować z Bolka, gdyż trwała na nim obława policyjna na Szczurka. Watra odbyła się przy zejściu Odry z kanałem Ulgi na cyplu. Miejsce było prawdziwie magiczne. W szczególności, kiedy na samym początku Watry, po drugiej stronie brzegu pojawiło się… całe stado owiec. Widocznie one też chciały oddać swój głos w późniejszym głosowaniu, jednak tylko na beczeniu im pozostało. To nie był koniec tej magicznej nocy, okazało się w trakcie, że płonie Opolska Katedra, co było niesłychanym wydarzeniem i poruszyło wszystkich. Później, wspominaliśmy dziką historię od korzeni, potem wprowadziliśmy kilka nowych poprawek do konstytucji i przyszła pora na głosowanie, w którym miał być wybrany nowy drużynowy. Kandydatów było sporo, ale zwycięzca tylko jeden. I takim oto sposobem naszym nowym drużynowym został Włosek. Był pomysł, żeby z tej okazji wrzucić go do wody, ale bracia syjamscy wydygali. Później nastała pora na tulki, życzenia i prezenty. Nawet owce się nie spodziewały chyba, że wybór padnie na Włoska :) Po wygaśnieciu Watry wszyscy z wesołymi Pyszczkami i Noskami udali się na upragniony spoczynek… no może prawie wszyscy, bo Katedra jeszcze dogasała :)

Kategoria: Kronika | Komentarzy: 2 »

23.04.09r. - Zbiórka Spontaniczna - Wyzwanie w OCWIPie

24 kwiecień 2009 przez Kuba

Dzisiejsza zbiórka miała być zbiórką rowerową, jednak jak się okazało niepotrzebnie wszyscy wzięli rowery, bo chodziło o to, że była o Mini Wyzwaniu, które organizujemy razem z OCWIPem (a konkretnie Bogusiem) i Nonstop Adventure Team. Wszystkie dziki mogły na tej zbiórce dowiedzieć się na jakim etapie stoimi z przygotowaniem i gdzie będą potrzebne dzikie ręce do pracy. Wszyscy po spotkaniu wyszli z bardzo optymistycznym nastawieniem, gdyż Boguś był w bardzo dobrym humorze, a i samo Mini Wyzwanie zapowiada się fantastycznie. I oczywiście Ci co byli pierwszy raz w OCWIPie mogli zasmakować Bogusiowych smakołyków. Mam nadzieję, że już wkórtce będzie głośniej o Mini Wyzwaniu, a impreza jak się odbędzie, będzie pierwszorzędna.

Kategoria: Kronika | Brak komentarzy »

15.04.2009r. - Zbiórka autorska - Beztroski piknik

15 kwiecień 2009 przez Kuba

Monika dziś nas zaprosiła do parku na byłym ZWMie. Odbył się tam piknik, na którym pogłębialiśmy swoje talenty kucharskie gotując wszystko w czekoladzie oraz jedząc wszystko, co przytaszczyliśmy ze sobą. Później powymienialiśmy się swoją wiedzą na temat róznych gier harcerskich i zagraliśmy w 2 nowe gry, które nawet nam przypadły do gustu. Całą zbiórke wszyscy się dobrze bawili i napełniali swoje brzuszki samymi słodyczami. Na zakończenie odbyło się spotkanie TKZJM, ale w tym temacie więcej powiedzieć nie mogę, gdyż niestety nie wszyscy byli obecni…

Kategoria: Kronika | Brak komentarzy »

12-13.04.2009r. - Wyjazd z jajem

15 kwiecień 2009 przez Kuba

Tegoroczny, wyjątkowo 2-dniowy wyjazd z jajem odbył się jak zawsze w domku Buni w Turawie. Zaczęliśmy oczywiście w niedziele od wielkiej wyżerki pozostałości świątecznych, były pogaduchy i oczywiście partia w planszówkę - Gracze wytrwalitym razem w Ryzyko, w które na jaju graliśmy 2 razy i nas niestety nie zachwyciło. Późnym wieczorem po kolejnych pogaduchach udaliśmy się na błogi sen, podczas którego wielu z nas śniły się piękne rzeczy :) Poranek rozpoczął się od zjawienia się kolejnych osób na jaju, które dojechały. Tradycyjnie jedliśmy, graliśmy w puche, jedliśmy, graliśmy w ryzyko/pływaliśmy i łamaliśmy wiosła na jeziorze, jedliśmy, graliśmy w piłkę i opuściliśmy Turawę. Gracze wytrwaliOstatni mecz w piłkę nożną był naprawdę srogi i na pewno niezapomniany dla wielu z nas. Na zakończenie, po dojechaniu do Opola, było dodatkowe spotkanie na lodach i potem dla niektórych dalsza część imprezy… ale, to już inna bajka.

aaa… i pamiętajcie, żeby nie być wybrednym.

Kategoria: Kronika | Brak komentarzy »

8.04.2009r. - Zbiórka z wiedzy harcerskiej - metodyki

15 kwiecień 2009 przez Kuba

Na dzisiejszej zbiórce poznawaliśmy pokolei zarysy kolejnych metodyk w ZHP poprzez wtajemniczanie się w członków kolejnych pionów. I tak na początku byliśmy zuchami, które wtajemniczały się w kolejne postacie. Później jako harcerze rywalizowaliśmy ze sobą w przenoszeniu wody za pomocą łyżeczki. Jako harcerze starsi chyba nie robiliśmy niczego szczególnego, bo nie zapadło mi to niestety w pamięc :) i oczywiście jako wędrownicy z krwi i kości dokonaliśmy wyczynu z liną. Każdy pokolei przeszedł po linie napiętaj przez nas w kregu i udowodnił, że nie straszny mu żaden wyczyn.

Kategoria: Kronika | Brak komentarzy »

1.04.2009r. - Zbiórka autorska - Wojna w życiu i na planszy

02 kwiecień 2009 przez Kuba

Dzisiejsza zbiórka nie była żartem, była zbiórką Uli. Na początku Ula nas podzieliła. Zrobiliśmy sobie nawzajem kalambury ze skojarzeń słów ze słowem wojna. Po tej udanej zabawie, prześlimy do trudnego zadania… Mieliśmy połączyć bitwę, datę i dowódców walk Kampanii Wrześniowej. Po wielkim móżdzeniu okazało się, że znamy tylko dobrze bitwę o Westerplatte, ale to i tak dobrze :) Następnie Ula wyjęła ze swojego magicznego wroka nową… PLANSZÓWKĘ! Było to ryzyko, szybko poznaliśmy zasady i zaczęliśmy grać. Każdy jak najbardziej próbował szerzyć swoją ekspansję i podbijać świat. Mogliśmy tak grać do wieczora, jednak gra się skończyła kiedy Robert wystawił swoją Godzillę, która zniszczyła cały świat…

Kategoria: Kronika | Brak komentarzy »

XXX IX Rajd Arsenał - 27-29.03.09

02 kwiecień 2009 przez Kuba

Na przystanku
(Na melodię: Kazik 100 000 000)

“Wstałem dziś, tak jak zwykle, o 4:30
Jeszcze szaro za oknami, dymy snują się po mieście
Zjadłem to co zwykle, jak zwykle się nie myłem
Wyszedłem z domu, na autobus zaczekałem
Gdy autobus przyjechał, ledwo wlazłem do środka
Tą linią kazdy na Arsenał jechał, kogom ja nie spotkał…”

Początek był cięzki…
Pora mało ciekawa, perspektywa 5h w autobusie z piskaczami też niedawała nam powodów do optymizmu. Ale ku naszemu zaskoczeniu podróż minęła szybko (przynjamniej mi). Podjechaliśmy pod sam Pałac Kultury i tam rozpoczeliśmy nasz najazd na stolicę. Na początek zanieślimy nasze manele do GKi, żeby łatwiej móc podbijać warszawskie ulice. Przed GKą udaliśmy się do składnicy, aby pewna dh. mogła zakupić pewne słynne “spodenki” :) Po zrzuceniu się, ruszyliśmy do muzeum Powstania Warszawskiego. Ilość rzeczy, których tam nie zdążyliśmy zobaczyć świadczy tylko o tym, żeby nie rozpisywać się nad tym długo. Miejsce te polecamy każdemu, jednak niech zaplanuje na nie tak z dobre pół dnia. W drodze do Muzeum wpadliśmy również na świetny kebaby do jednej z knajpek. Po obejrzeniu Muzeum, zakotwiczyliśmy się jeszcze na chwilę w Złotych Tarasach na wyśmienitych lodach i wyruszyliśmy do GKi po toboły, a następnie do naszej bazy - II LO im. Batorego. Na miejscu od razu na nas W podzmiemiach muzeumczekał blok powitalny, różnego rodzaju zabawy i zadania integracyjne. Potem prześliśmy do oglądania prezetnacji patroli. Okazało się, że nasza ekspresowo robiona prezentacja przez Cześka (chwała Ci za to), była pod względem prezentacyjnym najlepszą, aczkolwiek nie była na temat :) Jednak z nami nie było najgorzej, w grupie, w której pracowałem, jedna z prezentacji jako jedyny pozytyw miała: ślaśki akcent prowadzącego i śląskie pochodzenie. Poziom i sens prezetnacji jak i zadań był tak wysoki jak “wysoka” jest głębokość Wisły w Warszawie. Po tym wszystkim udaliśmy się na paszę i później na zajęcia z cyklu, to co kto lubi najbardziej. Część z nas wybrała się na różnego rodzaju zabawy na salę gimnastyczną. Tam stawialiśmy czołom wielu spoconym wędrownikom i kolejnym, coraz bardziej chorym grą. Druga część naszej ekipy prowadziłą też nie lada wyczerpująca batalię. Grali w statki, zwycięzcą okazał się… Trepson, który po długim boju pokonał Włoska, Cześka i Ole (kolejność wg miejsc :) ). Dostaliśmy również informacje, że następnego dnia odbędzie się gra, która miała bardzo wiele wątków i punktów. Musieliśmy między innymi rozszyforwać pewne miejsca oraz dokładne współrzędne satelitarne. Dlatego też uruchomiliśmy googla oraz naszych ludzi w Amsterdamie (dzięki Grześ za pomoc :) ). W końcu poszliśmy spocząć na wieczorną impreze życia. I tak minął dzień pierwszy Rajdu. A Bóg wiedział, że to było dobre…Na przystanku
Dzień drugi zaczęliśmy z wielkim hukiem. Szybkie wstawanie i do boju. W takcie gry prowadziłem bloga, więc tu zamieszczam notatki z niego. Niestety nie wszystkie notatki są zamieszczone i kompletne, gdyż organizatorom padła sieć :)

dziki opuszczaja leze
28.03.2009 08:28
nastawienie bojowe, pogoda idealna. wkraczamy w dzungle. bez odbioru. dziki

wielki kwik
28.03.2009 08:51
czekamy na punkt specjalny 6, fajnie, ze go tu jeszcze nie ma, bo jest tu swietny plac zabaw i zdobywamy sprawnosc pajaka.

dziki chrum1
28.03.2009 09:32
po przeczesaniu malymi grzebykami parku ujazdowskiego nie odnalezlismy zoltego pudelka (moze jeszcze nie dotarlo). w zwiazku z tym szybkim dylizansem przybylismy pod GK zeby znalezc pkt 5. przeczolgalismy sie pod wszystkimi trzema lawkami, ale tu tez nie bylo zadnych zoltych pudelek. teraz z dzikim chrumem (bo czasu juz malo) lecimy na1 PKZ gry

dziki na wschodzie
28.03.2009 11:03
dziki ukonczyly punkt zwiazany z dzikim braterstwem na temat polskich harcerzy za granica, glownie ze wschodu. poznalismy najstarsza harcerke z bialorusi (stazem). poznalismy wiele przydatnych informacji i zbratalismy sie z harcerzami z bialorusi wysylajac pozdrowienia z arsenalu. zara

28.03.2009 14:57
po zabieganym ino, przyszla pora na pasze, ktora byla bardzo dobra. zmierzamy szybko na kolejny punkt

dziki porzadkowe
28.03.2009 15:46Z gry
wlasnie ukonczylismy punkt hsp i cytujac prowadzacego: “frajerami sa ci co nie wybrali tego punktu” zadzikowalismy tu wszystkich

dziki pod palacem
28.03.2009 16:17
odnalezlismy 2 punkt specjalny, niestety jajko bylo bez karteczki. ruszamy dalej

Podsumowując gra była chyba zbyt mało przemyślana i przez to mało przyjemna i co tym idzie edukacyjna, lecieliśmy przez Warszawę ciągle jak Burza, ganiając z jednego punktu na drugi. Ciekawym punktem było zakończenie gry, gdzie pod Pałacem Kultury zebrali się harcerze z ZHPu z ZHRu (którzy równo z nami mieli swój Rajd Meksyk) i podobno razem utworzyliśmy ogromną lilijkę. Myśmy tej lilijki nie widzieli, widzieliśmy tylko coś co przypominało krąg - chyba trochę nas za dużo było i nagłosnienie krzykaczką było za słabe.Zabawy
Wieczorem padnięci przybyliśmy do naszej bazy na spotkanie z kombatantami. Fajnie było nawet dowidzieć się o tamtych czasach, jednak wolałbym tego słychać ze “zdrowym” umysłem, a nie padającym. Po spoktaniu i kominku zoorganizowaliśmy sobie m.in. fikoły, wielką sesję fotograficzną pięknego żyrandolu, wyjście na wieżę szkoły oraz wielki pojedynek pokemonów. Zajęcia były srogie, a turniej pokemonów był dobijający - pozdrowienia z tego miejsca dla Rzaby! Później też rozmawialiśmy długo z ludźmi ze szczepu Pomarańczarni, którzy zaskoczyli nas swoim funkcjonowaniem - szczep był jednocześnie ZHPowski i ZHRowski. Nasze gwie gwiazdeczki (ola i gizmuś) postanowiły nie spać przez całą noc… A co na to Pan Bóg?Na przystanku
Następnego dnia zrobiliśmy szybki wymarsz i poszliśmy obchodzić uroczystości 66 rocznicy Akcji pod Arsenałem. Najpierw Msza, potem uroczystości pod Grobem Nieznanego Żółnierza (połączone z oglądanie maratnu Warszawskiego) oraz defilada. Na końcu udaliśmy się pod Arsenał na uroczysty apel. Na nim okazało się, że zajeliśmy 3 miejsce w Rajdzie (wszyscy oprócz 1 osoby byliśmy bardzo zadowoleni :) ) i szybko pognaliśmy na obiad i na autobus do Opola. Po wejściu do autobusu okazało się, że pan kierwoca-pilot postanowił zwiększyć dochód swojej firmy poprzez przewiezenie ponadprogramowej liczby osób. Po pertraktacjach i upewnieniu się pana kierowcy, że popełnił błąd doszliśmy do wspólnego zdania i otrzymaliśmy należytą rehabilitację. Z wesołymi, zmęczonymi mordkami wróciliśmy do Opola. A Pan Bóg, wiedział, że to było dobre…

Kategoria: Kronika | Brak komentarzy »